Stało się!
20 września 2011 roku, około godziny 13.50 dowiedziałam się, iż wynik mojego Państwowego egzaminu na prawo jazdy, okazał się być pozytywny.
POZYTYWNY!
Spełniło się moje największe, wówczas, marzenie. Moja droga do uzyskania tego lekko różowego, plastikowego prostokąta była długa i wyboista, jak przystało na POLSKIEGO kierowcę ;-) Jednak o tym, kiedy indziej. Tak naprawdę, dopiero 29 września rozpoczęłam mój najtrudniejszy egzamin. Ten egzamin, to samodzielna jazda.
Nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopóki nie znalazłam się w samochodzie sam, na sam z kierownicą. Tylko ja i ona. Baba i kółko. BABA ZA KÓŁKIEM!
I to na dodatek BLONDYNKA.
Po jakimś czasie, zdałam sobie sprawę, że jazda samochodem, to coś, co robić uwielbiam. Wychodzę zatem z założenia, że:
1. Jeżeli, odważnie stwierdzamy, że istnieje coś, co naprawdę lubimy robić, trzeba o to dbać. Dokształcać się i nawet nie próbować spocząć na laurach!
2. Człowiek uczy się na błędach, tak! SWOICH, nigdy cudzych.
Co będzie dalej? To się okaże.
Bloga założyłam po to, aby przełamać obrzydliwy i krzywdzący stereotyp. Nie jest regułą, że kobieta jeździ gorzej, niż mężczyzna. Te stereotypy to pozostałości skostniałej już dawno historii ludzkiego istnienia. Ewoluujemy, nieprawdaż? Zmieńmy, więc także i stereotypy.
Ja CHCĘ dążyć do bycia świetnym kierowcą. Uważam, że w kierowaniu autem, nigdy nie osiągniemy perfekcji. Uczymy się przez całe życie. Droga może zaskoczyć nawet zawodowca, z 40-letnim stażem.
Wiem, że blog nie będzie prowadzony regularnie. Będę się jednak starać. Bardzo! :-)
Zatem, czas kobiecych przygód, z szeroko pojętą motoryzacją, czas zacząć!
Pozdrawiam!
o, być może Twój blog bardzo mi pomoże, bo... jestem blondynką a dopiero szykuję się do nauki jazdy. :)
OdpowiedzUsuńCiekawy pomysł.